Miło jest nam zaprezentować wywiad, który udało się przeprowadzić z Susi Mai podczas jej wizyty na Boracay. Sprawa wyszła całkiem przypadkowo. Okazało się, że pobyt ekipy Kitecenter.pl na wyspie idealnie zgrał się z pobytem Susi. "Szybka piłka" ;) i Żaba przyłapał obiektywem niewiastę na wodzie, a później umówił się na krótkie spotkanie i wywiadzik.

KC: Kiedy i gdzie zaczęła się Twoja przygoda z kitesurfingiem?
SM: Moja przygoda z kitem zaczęła się, gdy mój przyjaciel Geal otworzył szkołę kitesurfingu na plaży i udzielił mojemu najlepszemu przyjacielowi i mnie kilku darmowych lekcji. Pamiętam jedną taką lekcję, po której znienawidziłam ten sport. Rok później znowu poczułam motywację i postanowiłam dać kite'owi jeszcze jedną szansę. Było to wiosną 2002 r., lecz byłam wtedy jeszcze w liceum i nie miałam więcej czasu na treningi niż raz lub dwa razy w tygodniu. W dalszym ciągu tego nie czułam, ale gdy w mieście, w czerwcu, został zorganizowany event PKRA, zobaczyłam o co w tym tak naprawdę chodzi. Był to także pierwszy raz, kiedy zobaczyłam rywalizujące ze sobą dziewczyny i w tym momencie zdecydowałam, że naprawdę chcę się uczyć latać. Wtedy naturalnie nie myślałam o zawodach, ani niczym w tym rodzaju, chciałam tylko być w stanie polecieć, poczuć wiatr we włosach i po prostu dobrze się bawić.
KC: Gdzie jest Twój ulubiony spot?
SM: WOW, to jest pytanie z serii "najtrudniejsze"... wydaje mi się, że jest to kilka powiązanych ze sobą miejsc. Dominikana jest oczywiście jednym z moich ulubionych, lecz kocham także Maui, Australię i przyznam, że bardzo podobało mi się latanie w Japonii.
KC: Co nam możesz powiedzieć o życiu na Dominikanie?
SM: Życie na Dominikanie jest właściwie bardzo podobne do życia na Boracay. Jest ciepło i tropikalnie, każdy dzień rozpoczynam treningiem "surf session" na lokalnym wave spocie - Encuentro. Później jem śniadanie, a po południu mam trening "kite session". Moje dzieciństwo na wyspie było beztroskie, dużo czasu spędzałam na plaży i oczywiście na chillowaniu ze znajomymi. Jest to miejsce, w którym można się doskonale zrelaksować, lecz zawsze lubiłam wracać do domu.

KC: Jakie są Twoje plany na 2010 r. ?
SM: W tym sezonie nie zamierzam poświęcić tak wiele czasu na rywalizowanie, jak na pełnowymiarową pracę przy jednomiesięcznym projekcie dla strony www.cabrinhakites.com. Tę pracę kończymy w połowie marca i wyprowadzamy się stąd, więc nie mam w tej chwili za wiele czasu na nic innego. Będę brała udział w Tripple S Invitational w czerwcu w Cape Hatteras w Karolinie Północnej i być może PKRA na Dominikanie, jeżeli event ten będzie organizowany. Jednak po siedmiu latach uczestniczenia w tym myślę, że nadszedł czas, aby zająć się czymś innym.
KC: Co sądzisz o polskich zawodnikach, o ich poziomie? Może przyjaźnisz sie z kimś?
SM: Nie znam zbyt wielu polskich zawodników, myślę że w tej chwili macie więcej latających dziewczyn niż chłopaków, haha, myślę, że jest to rzadko spotykane. Dużym respektem darzę Karolinę i Asię, są one niesamowitymi zawodniczkami. Asia stała się jedną z moich najlepszych polskich przyjaciółek, lecz trochę czasu spędzałam także z Jankiem Koryckim.
KC: Możesz nam coś powiedzieć o Twoim sprzęcie na nadchodzący sezon?
SM: Hmmm... to jest ściśle tajne :) sprzęt jest dobry, zwłaszcza dla dziewczyn, ale nię mogę za wiele zdradzić, bo popadnę w tarapaty.

KC: Co sądzisz o kierunku w którym zmierza kitesurfig? Czy nadal będą ewoluowały kosmiczne tricki oglądane na zawodach PKRA, czy raczej będziemy oglądać ciemną strone mocy, więcej wakestyle'u, jeżdzenia w butach i sliderów jak to co prezentuje DRE i spółka? A może jeszcze co innego czyli wave lub speed?
SM: Myślę, że kiteboarding w tym momencie zmierza we wszystkich kierunkach. Każdy aspekt ma swoich "bohaterów", którzy każdego dnia posuwają ten sport o jeden krok dalej. Zdecydowanie sądzę, że szybki postęp sportu mocno przystopował. Mam na myśli, że nie ma tylu nowych tricków co tydzień, jak parę lat temu. Ale sądzę, że sport ten z biegiem czasu będzie się stawał coraz bardziej zaskakujący.
KC: Jaka jest Twoja opinia na temat włączenia Kitesurfingu do programu Igrzysk Olimpijskich?
SM: Zgadzam się z tym w 100%. To da nam, pro riderom, wiele nowych możliwości, aby zyskać sponsora i pomóc w reprezentowaniu naszych krajów w tym, co kochamy robić najbardziej.
Foto+tekst: Żaba / kitecenter.pl
